W dzieciństwie trochę szydełkowałam i robiłam na drutach.
Dla siebie, dla lalek.
Jakiś czas temu postanowiłam spróbować ponownie. Naszło mnie w środku nocy, wystarczyło tylko wziąć druty w dłonie i wszystkie sploty mi się przypomniały. Jak się okazuje szydełkowanie czy drutowanie to wspaniałe zajęcie na bezsenne noce.
Moje pierwsze Blajtowe czapy nie są rewelacyjne ale mi się podobają i to jest najważniejsze.
Pozdrawiam.:)
Dla siebie, dla lalek.
Jakiś czas temu postanowiłam spróbować ponownie. Naszło mnie w środku nocy, wystarczyło tylko wziąć druty w dłonie i wszystkie sploty mi się przypomniały. Jak się okazuje szydełkowanie czy drutowanie to wspaniałe zajęcie na bezsenne noce.
Moje pierwsze Blajtowe czapy nie są rewelacyjne ale mi się podobają i to jest najważniejsze.
Pozdrawiam.:)
Mi się bardzo podobają. Sama bym taką nie pogardziła. ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne te czapki :)
OdpowiedzUsuńTurkusowy bardzo mi sie podoba....gratuluje talentu..i zapewne cierpliwosci.
OdpowiedzUsuńJa też bardzo lubię robótki ręczne w nocy o północy ;)
OdpowiedzUsuńpiękne czapy!
OdpowiedzUsuńDrutowania i szydełkowania sie nie zapomina jak jazdy na rowerze :)
OdpowiedzUsuńCzapy fajowe i widzę, ze jeszcze dużo włóczki Ci zostało :)))